Czołem!
Myślę, że u większości zaczynają się już przygotowania do
Świąt, a może nawet ruszyły pełną parą. Mam nadzieję, że znajdziecie chwilę na
oderwanie się i zerknięcie na bloga.
A dzisiejszy post przedstawia Toma H. w zielonym kombinezonie
(tak, to jest kombinezon) i kaloszach z futerkiem, obok zielonego bolidu. A jakby ktoś się zastanawiał,
to, co trzyma w ręce to budyń karmelowy.
Skąd ten pomysł? Otóż taka szalona kombinacja powstała gdzieś
w mózgu Derry, która w tym czasie smacznie spała. Tak, zgadliście – to był sen.
Żadna z nas nie pamięta już szczegółów, ale najważniejsze jest to, że głównym
bohaterem był właśnie Tom w bolidzie z budyniem. Ten sen był tak dziwny, że aż
ciężko byłoby nie zrobić z niego pejnta. Zamieszczona tu wersja jest mojego
autorstwa – ta Derry zapodziała się gdzieś w przepastnych otchłaniach skrzynki
mailowej.
Na dziś już koniec, do zobaczenia za tydzień!
***
A za tydzień…
Coś świątecznego, niekoniecznie naszego autorstwa ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz